Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Muza vs wokal. Nowości pełne sprzeczności

nouvelleaventure
W zeszłym tygodniu spotkała mnie miła niespodzianka od Dum Dum Girls. To kolejny dowód na to, że nie zawsze trzeba zgadzać się z krytykami muzycznymi. W ostatnich dniach sięgnęłam po dwa albumy: jeden chwalony, drugi chwalony umiarkowanie. I jak zwykle musiałam mieć swoje zdanie.

Jeśli chodzi o zachwalaną płytę, to mam na myśli Eagulls. Nie pamiętam, czy znajdowali się na ostatnio przywoływanej liście zespołów, którymi powinniśmy się ekscytować. Podejrzewam, że musieli tam być, bo na stronie NME sporo informacji na ich temat się pojawiało, a ich debiutancki album zatytułowany Eagulls został oceniony bardzo pozytywnie. Ja mam po przesłuchaniu mieszane uczucia. Z jednej strony całość pod względem muzycznym brzmi świetnie. Punk rockowa energia, tyle, że nie lekka i radosna, lecz garażowa, brudna, a chwilami mroczna. Wieje chłodem i klimatem lat osiemdziesiątych. Powinna spodobać się wszystkim miłośnikom klasycznego rockowego grania. Nie sposób nie docenić riffów z Nerve Ending czy Opaque. A Tough Luck wyszło im niemal genialnie, zwłaszcza początek. Więc w czym mamy problem? W wokalu. Zaangażowane pokrzykiwanie Marka Goldsworthy wpisuje się w ogólny nastrój płyty, ale po kolejnej piosence zaczyna po prostu działać na nerwy. Dla mnie momentami jego głos brzmi wręcz histerycznie i przysłania udane brzmienie w tle. Cóż, będę ich sobie dawkować w małych porcjach. 

Mniejsze zachwyty niż Eagulls wzbudziło nowe wydawnictwo od Joan As Police Woman. Poza pojedynczymi kawałkami nigdy nie interesowałam się muzyką tej pani. W głowie utkwił mi w zasadzie jeden numer – The Magic sprzed kilku lat. Teraz postanowiłam sobie przetestować jej dopiero co wydany album The Classic. I w tym przypadku problemem na pewno nie jest wokal. Joan Wasser dysponuje głębokim, niemal czarnym głosem, który idealnie pasuje do soulowego brzmienia. Świetnie wypada zwłaszcza w żywych rytmicznych utworach: otwierającym płytę singlowym Holy City oraz Shame. Pozostałe utwory nie są już ani tak przebojowe, ani energetyczne. Nie przeszkadza to w utrzymanym w klimacie retro soul utworze tytułowym albo Witness z ciekawą melodią. Najgorzej wypadły kawałki niby awangardowo pokręcone. A niektóre, jak nostalgiczne Good Together, na początku ozdobione fajnymi chórkami można byłoby skrócić. Albo podzielić na pół. 

Powraca grupa James! Zespół, który powstał jeszcze przed moimi narodzinami, na ten rok zaplanował wydanie nowego albumu. Na razie możemy posłuchać nowego kawałka Frozen Britain. Zwróciłam na niego uwagę, gdy leciał w radio. Kiedy odnalazłam go na You Tube, w pierwszej chwili wydawało mi się, że to inna piosenka. Aż dotarłam do finału. Pamiętajcie, przesłuchajcie ten utwór do końca. Finisz brzmi najlepiej. 

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci