Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Czarna magia. Temples – Sun Structures

nouvelleaventure
Rok 2014 – płytowo – uważam za zamknięty. W momencie, gdy w zeszłym tygodniu napisałam to zdanie, nagle niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odezwało się we mnie pragnienie, by na nowo przekopać zestawienia best of 2014. Kolejny przegląd zakończyłam w pewnej świątyni

Za swój debiut zebrali generalnie pozytywne opinie. W niektórych rankingach Sun Structures zajmuje wysokie pozycje. Całkiem dobre osiągnięcie jak na zespół, który ukształtował się, gdy w Polsce dopiero co opadały emocje związane z EURO 2012. Już rok później zaczęto przy nich używać przymiotnika hot, a Suede zabrali ich na tournee. W końcu w lutym ubiegłego roku debiut ujrzał światło dzienne.

Sun Structures otwiera to, co zapewniło im pierwsze sukcesy: Shelter Song. Nie sposób nie zwrócić uwagi na te intrygujące psychodeliczne riffy. Dalej jest jeszcze lepiej, bo Sun Structures, The Golden Throne i Keep It In The Dark imponują oryginalnością i lekkością przekazu. Połamane Mesmerise też na pewno jest nieszablonowe, poza tym zyskuje dzięki refrenowi, uzależniającemu niczym stare, dobre chórki od The Klaxons. Muzyka wydaje się wielowarstwowa: na dnie perkusja, dalej brzęczy bas, czasem po powierzchni musną klawisze, a najwyżej plączą się zgrabne melodie. Wszystko zręcznie splata się w jedną całość, a czasem doprawia ją nawet szczypta orientu. Wyraźniej słychać inspirację pogodnymi dźwiękami rodem z lat sześćdziesiątych, co jeszcze potęgują refreny wyśpiewane łagodnymi, nieco przytłumionymi głosami. Tak udany początek płyty doprowadził mnie niemal do ekstazy: w The Golden Throne usłyszałam echa Glorii Gaynor…

Temples - The Golden Throne

Gdy już chciałam obwieszczać nowego zwycięzcę w kategorii album roku 2014, stała się rzecz dziwna. Nostalgiczne Move With The Season jeszcze się broni, takie zróżnicowanie też się przydaje. Dalej jest słabiej. Colours to Life, A Question Isn’t Answered i The Guesser przelatują bez większych emocji, gubiąc gdzieś tą wielowarstwowość brzmienia. Refreny wydają się bardziej banalne i już nie robią takiego wrażenia. Temples odzyskują wigor w orientalnym na całego Sand Dance i przyzwoitym Test Of Time, które jednak wypada blado, gdy się go porówna z kawałkami otwierającymi album. 

Ostatecznie mój ranking płyt ubiegłego roku nie wymaga korekt. Trzeba jednak przyznać, że w muzyce Temples jest jakaś magia. Jest też obecna w tekstach, przenoszących w mistyczny świat snu, nocy, tajemniczych wędrówek w głąb siebie. Last night we stayed up late in a dream… Znów się rozmarzyłam. Zobaczymy, jak poradzą sobie na następnym albumie, ale ta świątynia może przetrwać wieki.  

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci