Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Nadchodzą! Muzyczne hity weekendu.

nouvelleaventure

Hitem weekendu okazał się dla mnie nie wygrany mecz Polska – Irlandia Północna, ale cieknący zawór w łazience, który uznał, że należy się uaktywnić wraz z meczem otwarcia Euro. Na szczęście były też miłe muzyczne niespodzianki – nowe wydawnictwo 69 Eyes, a przede wszystkim zapowiedź koncertu Biffy Clyro.

Jeszcze w zeszłym tygodniu wchodziłam na stronę Szkotów i zastanawiałam się, kiedy łaskawie ogłoszą właściwą trasę promującą nadchodzącą płytę Ellipsis. Właściwą, w sensie nie obejmującą tylko występów na festiwalach. I nie musiałam długo czekać na odzew, bo trio ogłosiło w końcu nowe daty. Na razie zapowiedziało tylko parę koncertów, jednak cieszy fakt, że wśród nich znalazła się Warszawa, gdzie zagrają 25 października. Będzie to pierwszy koncert Biffy Clyro, który odbędzie się na Torwarze. Mam nadzieję, że fanów nie zabraknie, a atmosfera będzie tak niesamowita jak prawie trzy lata temu w Stodole. Szkoda tylko, że nie powtórzy się wyjątkowa sytuacja właśnie sprzed trzech lat, kiedy zespół zagrał w Warszawie dzień po warszawskim koncercie Placebo. 

Biffy Clyro – Mountains (Warszawa, 13.11.2013 r.)

Bilety będą dostępne od czwartku, 16 czerwca. Nie wiem, czy tak jak w przypadku Placebo, trybuny będą nienumerowane. Jestem ostrożna w deklaracjach, jednak mam nadzieję, że końcówka października będzie dla mnie pełna wyjątkowych muzycznych przeżyć.

Biffy Clyro - Wolves Of Winter

Na razi zaskakująco pozytywnie czas umilił mi zespół The 69 Eyes. Rok temu pisałam, że Finowie pracują nad nowym materiałem, który miał ukazać się jeszcze w 2015 roku Ostatecznie longplay Universal Monsters miał swoją premierę kilka tygodni temu, pod koniec kwietnia. Grupa nadal lubuje się w gotyckich mrocznych melodiach, przyozdobionych klawiszami, czasem nawet kiczowatymi. Wokalista Jyrki ciągle śpiewa dudniącym natchnionym głosem. Wciąż słychać, że lata osiemdziesiąte są dla nich inspiracją. Czy taka muzyka może jeszcze kogoś zafascynować prócz wiernych fanów? Okazuje się, że tak!
To pierwsza płyta The 69 Eyes, którą przesłuchałam w całości i nie było to dla mnie katorgą. Brak zróżnicowania materiału rekompensują chwytliwymi riffami, przez co piosenki, mimo ciężaru gitar, brzmią jednocześnie bardzo melodyjnie. Otwierające płytę ostre Dolce Vita i Jet Figher Plane, singlowe Jerusalem, a przede wszystkim Shallow Graves, ze świetnym intro i zgrabnym refrenem - to numery, których słucha z przyjemnością i bez zażenowania. Czasem mocno zajeżdża kiczem, maniera wokalisty irytuje, a nad tekstami nawet nie chce mi się zastanawiać. To nie jest płyta, która będzie się pamiętać po latach, ale wystarczyła by poprawić nastrój w pechowy dla mnie weekend.

The 69 Eyes - Shallow Graves

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci