Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Na dobry humor. Nuty z różnych stron świata.

nouvelleaventure
Humoru nie poprawiła mi ostatnio młoda gwardia z Glass Animals. Recepty na poprawę nastroju szukałam zatem u weteranów: na najnowszym wydawnictwie zespołu Mesh. A także w dość niecodziennych muzycznych znaleziskach z różnych stron świata.

Z ponad dwudziestoletnią historią, Mesh można uznać za weteranów sceny synthpopowej. Pod koniec sierpnia ukazał się ósmy studyjny album formacji z Bristolu Looking Skyward. Kto zdecyduje się posłuchać wersji deluxe, niech lepiej zarezerwuje sobie na nią cały wieczór, bo zawiera 19 piosenek i to nie krótkich. Kto nie ma czasu, spieszę z pomocą, by wskazać najciekawsze momenty płyty. Generalnie powinna ona spodobać wielbicielom synth popu i electro, porównania do niemieckiej grupy De/Vision są nadal uzasadnione. Świetnie wypadają zwłaszcza drapieżne dynamiczne kawałki: otwierający płytę, trochę surowy My Protector, drapieżny, zgrzytliwy, znany z singla Kill Your Darlings, syntezatorowy, z łatwym do zapamiętania refrenem Runway. Spokojniejsze kawałki nie są już tak efektowne, ale można wyróżnić Tactile, Two +1 i The Traps We Made. Ciekawa, choć momentami dłużąca się podroż przez chłodny, elektroniczny świat. Zainteresowanym polecam serwisy streamingowe - na You Tube znalazłam zaledwie jeden fragment z Looking..., pozostałe klipy, nie wiedzieć czemu, są niedostępne. 

Mesh - Kill Your Darlings

Rzadko gości u mnie polska muzyka, a polski hip hop – nigdy. Dziś więc zaskoczenie będzie podwójne, bo zamierzam zaprezentować utwór właśnie z tego nurtu. Wpadł mi w ucho podczas słuchania Trzeciej Strony Medalu. Za długo pewnie nie dam rady tego słuchać, ale na zakończenie wakacji jak znalazł. W końcu twoja skora pachnie jak ostatnie dni wakacji...

Taco Hemingway – Deszcz na betonie 

W trójkowej audycji usłyszałam też inny utwór, który zwrócił moją uwagę. Kilka kliknięć i już wiedziałam, że nosi tytuł Hot Blood, a wykonuje go grupa Kaleo. Dalszy rekonesans przyniósł bardziej zaskakujące wieści: okazuje się, że grupa, która gra takiego soczystego rock'n'rolla, rodem ze Stanów, pochodzi z mroźnej Islandii. Hot Blood pochodzi z drugiego albumu zespołu A/B, wydanego na początku czerwca. 

Kaleo - Hot Blood

Bardzo amerykańsko brzmi też najnowszy singiel zespołu Mona, tylko tu nie ma co się dziwić, w końcu jego członkowie pochodzą z Nashville. Ekipa ma na swoim koncie przebój Shooting The Moon, dwa studyjne albumy i dziwne wydawnictwo z coverami. Na razie nie wspominają nic o płycie numer trzy. Może i dobrze, bo słuchając Judas mam obawy, czy nie byłby to album z country.

Mona - Judas

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci