Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Na fali wznoszącej. Reigning Days - Eclipse

nouvelleaventure

Zdążyli już być okrzyknięci „one of the UK's fastest rising bands”,zdobyć sympatię mediów i grać na festiwalach. I pomyśleć, że dopiero teraz wychodzi ich debiutancki album, który chyba przypieczętuje ich pre-gwiazdorski status.

Na temat Reigning Days przeczytałam jeden artykuł, za to buchający niesłychanym entuzjazmem Jego autor przywoływał, że w muzyce zespołu z Devonshire słychać echa stadionowego rocka w stylu Royal Blood, Biffy Clyro i Muse. Faktycznie, muzycy uszczknęli z każdego po trochu i choć są jeszcze na etapie poszukiwania swojego stylu, słychać w nim i potencjał, i ambicje.

Reigning Days - Empire

Zespół okazał się hojny i szczodrze sypnął piosenkami – na Eclipse jest ich czternaście, i to dość zróżnicowanych. Płyta zaczyna się marzeniami o podboju stadionów – Empire i Gravity to takie rockowe hymny w sam raz dla dużej publiki. Nie można odmówić im rozmachu i sowitej porcji porządnych riffów. Bardziej jednak zaciekawił mnie następny w kolejce spokojniejszy, za to bardziej niepokojący Chemical. Jeszcze ciekawszy jest znany od dawna Friendly Fire. Tu faktycznie pachnie Royal Blood, ale tego refrenu bardzie znany duet może im pozazdrościć. 

Reigning Days – Friendly Fire

Dalej też jest nieźle. Podoba mi się niepokój Boy Who Cried Wolf – ten z kolei swoim smutkiem kojarzy mi się z innym moim ulubionym zespołem Birds of Tokyo – i moc, prawdziwa moc bez ckliwego patosu My Sweet Love. Przebojowość dorównującą Friendly Fire mają na pewno All I Wanna Do i Crazy Horse, a zbliża się do niej Renegade. Interesująco wypada Thrones, tempem i klimatem zbliżone do Chemical. Gdzieś między nimi zawieruszyły się nieliczne wpadki – hałaśliwe, nieociosane Inhaler i Self Destruct oraz Do You Feel - obowiązkowa ballada. Koło nich lokuje się kończący płytę Sound of The Future, nie jest źle, ale blado w porównaniu z poprzednimi petardami.

Reigning Days - Crazy Horse

Odnoszę wrażenie, że zespół chciał na płycie upchać jak najwięcej wyróżniających się w ich mniemaniu kawałków, stąd ten rozstrzał stylistyczny. Ale i tak jak na debiut – profeska. Dużo potencjalnych przebojów, oby ich mieli jeszcze więcej. 

Reigning Days - Renegade

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci