Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Bez prądu, ale z ogniem. Biffy Clyro - MTV Unplugged (Live At Roundhouse, London)

nouvelleaventure
Uwielbiam muzykę Biffy Clyro za niesamowitą moc, która wyzwalają swoimi gitarami. Miałam wątpliwości, czy na koncercie z cyklu MTV Unplugged będą w stanie też ją uwolnić. Jak się okazało, moc zawsze jest z nimi.

Zapis koncertu z Londynu to rozgrzewka przed kolejnym studyjnym albumem Szkotów (a może nawet albumami). Układając setlistę na występ, trio skoncentrowało się na ostatnich wydawnictwach. Jest więc spora reprezentacja doskonałej płyty Only Revolutions (The Captain, Mountains, Many of Horror, Bubbles) i Opposites (m.in. Black Chandelier, Biblical). Są oczywiście utwory z ostatniego studyjnego longplaya Ellipis. Nie mogę tylko pojąć, dlaczego są to Re-arrange i Medicine, a zabrakło miejsca dla fanatycznego Animal Style. Oprócz flagowych utworów Biffy zagrali kilka rarytasów: Drop It, Small Wishes oraz cover The Beach Boys, God Only Knows. 

Biffy Clyro - Black Chandelier (MTV Unplugged)

Moje obawy, że utwory bez prądu będą bladym cieniem studyjnych wersji prysły wraz z rozpoczęciem płyty. Otwierał ją – a jakże! - niezawodny The Captain. Nawet bez charakterystycznzych trąbek, tryskał radosną energią. Podobnie było w entuzjastycznie przyjętym przez publikę Bubbles. Moc miał w sobie refren Black Chandelier. Bardzo pozytywnie wypadła jedna z niespodzianek zespołu – nieznany mi Small Wishes. Kolejna, Drop It, okazała się ciekawym eksperymentem w stylu country z harmonijką ustną. 
Jak na koncert unplugged przystało znalazło się oczywiście sporo refleksyjnych momentów. Prym wiodą Opposites (z bardzo udaną końcówką), odśpiewywany z publiką Machines i minimalistyczne Folding Stars. Mountains to taki szlagier, który broni się w każdej wersji – tu zabrzmiał bardziej dramatycznie, jak zwykle poruszająco. 

Biffy Clyro - Mountains (MTV Unplugged)

Z płyty z chęcią wywaliłabym wspomnianych wyżej reprezentantów Ellipsis. Nie do końca przekonał mnie God Only Knows. Słychać w nim tylko Simona i gitarę akustyczną, taka oszczędność środków wyrazu się tu nie sprawdziła. Ogromnym rozczarowaniem jest Biblical, w oryginale typowy stadionowy hit. Wydaje mi się, że nie było pomysłu, jak zaaranżować szybki, rytmiczny refren. W rezultacie wypadł nienaturalnie, a Simon – niezbyt dobrze wokalnie.

Biffy Clyro udowodnili, że na koncertach akustycznych nie musi wiać nudą, a ograniczonym instrumentarium da się stworzyć ciekawe aranżacje. Do tego jeszcze działa nieodparty czar Simona Neila. Tak nasącza nim dźwięki, że czuć go także w samej wersji audio.

Biffy Clyro - Many of Horror (MTV Unplugged)

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci