Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Jakby to było.... Iceage - Beyondless

nouvelleaventure
„Gotycki mrok jest wpisany w ich DNA”. Gdy przeczytałam takie słowa w recenzji Beyondless od razu wiedziałam, że muszę posłuchać czwartej płyty bandu z Danii.

Działają od dekady – zespół powstał, gdy jego członkowie mieli naście lat. Choć tym roku minie pięć lat od wydania ich długogrającego debiutu, dla mnie kwartet z Kopenhagi pozostawał dotąd anonimowy. Po przeczytaniu cytowanej recenzji, w której padły słowa o gothic gloom, natrafiłam na inne, także entuzjastyczne opinie na temat ich czwartej płyty.

Ja mam z Beyondless problem. W warstwie muzycznej na pewno zespół zasłużył na pochwały. Nie poprzestaje na nieskomplikowanych punkowych piosenkach, miesza gitarowy brud z mrocznymi melodiami, ubiera go w knajpiany klimat albo dodaje trąbki –  do wyboru tęskne (Showtime) albo  wesołe (Pain Killer). Pod tym względem to nieszablonowy, dojrzały materiał. Wszystko psuje mi niestety wokal. Bender Rønnenfelt śpiewa w sposób jednocześnie zblazowany i niechlujny, jakby był po paru głębszych. Przypomina to trochę nonszalancję Johnny'ego Borella z Razorlight – tylko w wersji sto razy bardziej rozlazłej.

Iceage - Pain Killer (feat. Sky Ferreira)

Skoro już wylałam się z siebie trochę żółci, pora na kilka konkretów. Są na płycie utwory, które pomijając już wokal Rønnenfelta, wyróżniają się na plus. Otwierające płytę Hurrah to żywy punkrockowy kawałek, ale przy tym dość srogi. Can't stop killing – powtarza groźnie Rønnenfelt w refrenie. W Pain Killer gościnnie śpiewa Sky Ferreira – i dobrze, bo jej głos łagodzi trochę śpiew wokalisty. Wypadają niemal jak The Kills. Sam utwór interesujący, bo gitarowo przebojowy, a do tego fajnie podkręcony trąbkami. Ciekawe, bardziej mroczne melodie zalęgły się w Under The Sun i The Day The Music Dies – ten ostatni wręcz pęka od aranżacji. Plead the Filth i Thieves Like Us bujają się w rytmie knajpianego fortepianu. Spodobało mi się mocne, zgrzytliwe, z przebłyskami optymizmu Beyondless. Dość mocno pokręcone, ale nawet wokal tak bardzo mi nie przeszkadza.

Iceage - The Day the Music Dies

No proszę, jak na wymieniłam całkiem sporo utworów. Iceage na pewno nie idą na łatwiznę i nie zadowala ich bezpieczne banalne brzmienie. Jednak słuchając ich, cały czas się zastanawiam, jakby to było, gdyby przed mikrofonem stanął ktoś inny...

Iceage - Catch It

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci