Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Ktokolwiek słyszał, ktokolwiek zna. Slowly Slowly.

nouvelleaventure
To absolutny przypadek, że trafiłam na ten zespół. Przeglądałam sobie majowe nowości płytowe i kliknęłam na album, którego autora kompletnie nie kojarzyłam. Pięć minut muzyki Slowly Slowly wystarczyło, bym zaczęła szukać o nich informacji. Nieco znalazłam i przedstawiam kolejny świetny band z Australii.

Slowly Slowly to świeża muzyczna krew – swój pierwszy mini album wydali w 2016 r. Formacja powstała właściwie jako duet. Najpierw wokalista Ben Stewart pisał piosenki i nagrywał muzykę w zaaranżowanym w domu studio. Wspierał go basista Alex Quayle. Gdy chłopaki stwierdzili, że chcieliby przenieść piosenki na scenę dokoptowali perkusistę Patricka Murphy’ego i gitarzystę Alberta Doana. Nie znalazłam informacji, co było inspiracją dla nazwy zespołu. W ogóle informacji na temat Slowly Slowly za dużo w sieci nie ma – taki już chyba los zespołów z Australii. 

Slowly Slowly - Deathproof

W tych nielicznych artykułach o Slowly Slowly mowa jest o alt rocku i stylistyce emo. Tej ostatniej specjalnie nie słyszę w ich muzyce. Słyszę za to – co również jest często przywoływane – echa rocka z końcówki lat dziewięćdziesiątych i sporo słodko-gorzkiej nostalgii. Od siebie dodam do tego jeszcze ładnie wygładzone brzmienia i aksamitny głos Stewarta, ze spokojem snujący osobiste historie. Na teksty warto zwrócić uwagę – szczere, ciekawe, jak mówi sam Stewart są wręcz autobiograficzne, bo bazujące na jego osobistych doświadczeniach. 

Slowly Slowly - The Cold War

Być może ten opis nie brzmi specjalnie porywająco jednak w muzyce zespołu jest sporo emocji i pełno młodzieńczej, ożywczej świeżości. Pokazuje to już ich pierwsze wydawnictwo. Ni to EP-ka, ni to album – Chamomile z 2016 r. zawiera 8 piosenek. Wśród nich kilka mocniejszych gitarowych akcentów, utrzymanych właśnie w tym klimacie lat dziewięćdziesiątych (Hey You, Death Proof, Black Confetti). Spory potencjał mają mocne New York, Paris i PMTWGR. Mnie jednak – paradoksalnie - najbardziej uderzył najdelikatniejszy niczym kwiat rumianku, Chamomile. Poza swoim urokiem, ujął mnie tekst: call the cops in your head/they can shake down/scare the thoughts out again. Polecam, dobry do odstraszania niechcianych, natrętnych myśli. 

Slowly Slowly - Chamomile

Poza Australią Chamomile za bardzo nie zaistniał, choć zebrał dobre recenzje. Fragment jednej z nich aż muszę zacytować, bo lepiej niż moje słowa podsumowuje krążek. Czasem trochę nazbyt ostrożny, trochę zbyt dobrze przemyślany i w rezultacie pozbawiony niespodzianek, za to z niewątpliwym urokiem.

Teraz jest dobry czas na zapoznanie się ze Slowly Slowly, bo w maju grupa wydała długogrający krążek. St. Leonards poniekąd kontynuuje linię Chamomile, choć prezentuje nieco mocniejsze brzmienie. Pojawiły się bardzo udane ostrzejsze akcenty: Extinction, Sunburnt Shoulders, Small Lines i Alchemy, które zespół ponoć bardzo lubi grać na żywo. Znalazło się miejsce dla kilku nastrojowych, tchnących spokojem kompozycji (Dinosaurs, Song for Shae). Z utworów balansujących pośrodku też parę da się pochwalić – choćby Aliens i The Cold War. W przeciwieństwie do Chamomile najbardziej spodobał mi się najmocniejszy fragment – Smile Lines wymiata. 

Slowly Slowly - Smile Lines

Na razie Slowly Slowly pojechali w trasę. Zapowiada się sukces, bo bilety na niektóre koncerty są już wyprzedane. Oczywiście dotyczy to występów w rodzimej Australii. Czy i kiedy zawitają do Europy – nie wiadomo. Życzę im, żeby nie pozostali atrakcją wyłącznie na antypodach. 

Slowly Slowly - Alchemy 

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci