Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Są naboje, jest impreza. Bullet For My Valentine - Gravity

nouvelleaventure
Czy ta płyta nadaje się do słuchania w pracy w piątek o 7.00 rano? Owszem, jak najbardziej. Zaspani współpracownicy, którzy kolejno zasiadali przy swoich biurkach, zamiast komenderować „wyłącz ten hałas”, pytali co to za zespół. Matt Tuck i spółka nie złagodnieli, jednak na Gravity są wyraźnie bliżej jasnej strony rockowej mocy.

Przy okazji nowej płyty przypomniałam sobie poprzednie wydawnictwo zespołu, Venom. Zgodnie z tytułem, ociekało rockowym jadem. Przyniosło kilka bardzo udanych kawałków, takich jak ten poniżej.

Bullet For My Valentine – Worthless

Gravity to ucieczka ze strefy mroku w stronę bardziej mainstreamowych brzmień. Gitary są dalej naostrzone niczym brzytwy i atakują w refrenach niczym stado szerszeni. Nie ma już jednak tego szaleństwa i wściekłości znanej z Tears Don't Fall czy Scream Aim Fire. Matt Tuck też oszczędnie serwuje nam unclean vocals. I choć płyta z pewnością nie tchnie optymizmem, mrok ich brzmienia  się rozproszył. 

Bullet For My Valentine – Leap of Faith

Fanom dotychczasowej ścieżki Bullet For My Valentine na pewno spodobają się najmocniejsze kawałki na płycie – Piece of Me oraz Under Again, przyciągający uwagę ciekawym riffem. Zanim do nich dotrą, na początek czekają ich bardzo zgrabnie skomponowane rockowe przeboje. Leap of Faith, Letting You Go, Not Dead Yet mają w sobie ogień, ale jest to ogień kontrolowany – nie oparzy wielbicieli bardziej umiarkowanych brzmień. To samo tyczy się Gravity, dzięki chórom i zaśpiewom ooo-o przypominającego mi najlepsze dokonania Thirty Seconds To Mars. Bardzo podoba mi się Don't Need You, będący pomostem pomiędzy starym a obecnym stylem zespołu. Zwrotka podkręca tempo, za to refren jest już bardziej melodyjny. 

Bullet For My Valentine – Gravity

Nie pamiętam, czy na poprzednich płytach Bullet For My Valentine pojawiła się jakaś ballada. Jeśli tak, to chyba nie była zbyt udane. Tu są aż dwie i to całkiem niezłe: lekko pulsująca The Very Last Time i zagrana na gitarze akustycznej Breathe Underwater. Spokojniejsze klimaty pojawiają się w zwrotkach Coma, rozkręcającej się dopiero w refrenach.

Bullet For My Valentine – The Very Last Time 

Nie wiem, co na Gravity powiedzą ortodoksyjni fani zespołu. Mnie ten krążek przekonał. Dobrze wypadł i w piątkowy poranek, i dziesięć godzin później, gdy można było już świętować weekend. 

Bullet For My Valentine - Don't Need You

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci