Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Przebojowa moc. As Lions.

nouvelleaventure
Piszę o As Lions zupełnie nie porę, bo półtora roku po wydaniu ich debiutu. Usprawiedliwię się tym, że akurat jest dobry czas, by o nich przypomnieć i zapoznać się z nimi zanim pojawią się z drugim krążkiem.

As Lions tylko pozornie są nieopierzonym bandem. Historia zespołu zaczęła się wcześniej niż w 2015 r. jak podają oficjalne źródła. Najpierw koło roku 2006 powstał zespół Rise to Remain. Przed mikrofonem stanął Austin Dickinson. Znacie to nazwisko prawda? Tak, to syn wokalisty Iron Maiden. W 2011 roku Rise to Remain wydali swój pierwszy longplay, City of Vultures. Muzyka jest taka jak okładka z sępem pożerającym niezidentyfikowane mięso – ostra, łapiąca za trzewia.  Album został jednak dobrze przyjęty, a Rise to Remain zaczęli regularnie koncertować. Przymierzali się do nagrywania drugiej płyty, kiedy zaczęły się zmiany w składzie i ze względu na poważne problemy ze zdrowiem musiał go opuścić gitarzysta. Jak opowiada Dickinson, z wraz z pozostałymi członkami zaczął się zastanawiać, czy są właściwą reprezentacja do kontynuacji ścieżki z debiutu. Koledzy myśleli podobnie. Ostatecznie, w 2015 roku, po dokooptowaniu basisty i perkusisty, powołali do życia nową formację.

Gdybym wcześniej znała dokonania Rise to Remain, na pewno nie sięgnęłabym po debiutancki album As Lions, Selfish Age. Pomimo tego, że trzon grupy się zachował, brzmienie uległo zmianie. Polubi je nie tylko ortodoksyjny fan metalu. Dickinson tak opisał piosenki As Lions: a huge chorus, like big, big song choruses, big sing-alongs, heavy guitars. Nie ma co pisać o ich stylu więcej, bo te słowa najlepiej go obrazują.

As Lions - Aftermath

Na Selfish Age As Lions uniknęli instrumentalnego przepychu i zbędnego patosu. Nie rozbudowywali też utworów w 10-minutowe hymny. Gitary grają bezkompromisowo, ale riffy nie przeradzają się w tępe rzężenie. Słychać, że panowie starali się urozmaicić kompozycje, choć na tak wydeptanej i wąskiej hardrockowej ścieżce jest to trudne. Fakt, było parę momentów, kiedy nieco znudzona odłączyłam się od muzyki, by za chwile do niej wrócić, przywołana niezłym riffem czy mocnym refrenem. 

As Lions - Bury My Dead

Najbardziej rozpoznawalnym fragmentem płyty jest singiel Aftermath. Jego główny atut: moc i melodyjność. Świetnie otwiera płytę, choć dalej znalazłam równie dobre numery. Moimi faworytami są również Bury My Dead, Selfish Age i White Flags. W kategorii refren zdecydowanie wygrał Pieces, który dzięki temu wysunął się na prowadzenie na całej płycie. 

As Lions - Pieces

Atutem zespołu okazał się wokalista. Młody Dickinson radzi sobie pewnie przed mikrofonem, czuć w nim charyzmatycznego lidera. Kiedy pierwszy raz słuchałam As Lions, nie miałam pojęcia o konotacjach rodzinnych wokalisty. Wydaje mi się, że zdążył już udowodnić, że potrafi iść swoją drogą bez podpierania się nazwiskiem. 

As Lions - White Flags

W ubiegłym roku As Lions sporo koncertowali – jako support Alter Bridge zawitali m.in. do Warszawy. Na razie nie ma mowy o następcy debiutu, co nie znaczy, ze można o nich zapomnieć. 

As Lions - One By One

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci