Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Wszystko przez ten upał. Zmiany i zapowiedzi.

nouvelleaventure
Upał nie sprzyja może nowym nagraniom, ale sprzyja zapowiedziom. O nowej płycie coraz śmielej mówi Vampire Weekend, ponoć Yeah Yeah Yeahs zbierają się powoli do premierowego materiału. Tylko Deaf Havana nie przejmują się spiekotą i już zaprezentowali nowy krążek, jak się okazuje napisany chyba na lato.

Włączając Rituals, piąty długogrający krążek Deaf Havana, na wszelki wypadek zmniejszyłam głośność. Miałam w pamięci Trigger i Fever, soczyste rockowe kawałki  z ostatniej płyty All These Countless Nights, wydanej zaledwie przed półtora roku. Tymczasem – zaskoczenie. Zamiast rockowego szaleństwa jest słodko i radośnie. W Sinner i Ritual nawet rozkosznie synthpopowo. Akurat te dwa kawałki są sympatyczne, na luzie, mają fajne melodie i potencjał pop-rockowego przeboju. Kroku dotrzymuje im jeszcze chwytliwy refren Fear i dynamiczny Pure, a w końcówce – syntezatorowe melodie Worship. 

Deaf Havana - Sinner

Dalej bywa już gorzej. Hell pulsuje w rytm letniego przeboju, a Holy mógłby być soundtrackiem do ckliwej miłosnej historii. Saviour, wybrzdąkane na gitarze akustycznej, chłopaki pożyczyli z repertuaru jakiegoś boysbandu. Cieniutka ballada Evil poprzedza Heaven, nadmuchane chórami. Końcówka wybrzmiewa fatalnie, bo kolejnymi balladami: nudnawą Saint i bardziej bujającą niby-zmysłową Epiphany

Deaf Havana - Hell

Kolejny muzyczny zwrot, którego nie kumam. Początek płyty zwiastuje ciekawy synthpopowy materiał, im dalej, tym bardziej mainstreamowo i banalnie. Panowie, rozumiem, te upały są męczące, ale może lepiej z powrotem naostrzyć gitary?  

Deaf Havana - Pure

Ciekawe co wykręcą Vampire Weekend. Jak zapowiedział frontman Ezra Koenig, zespół ukończył już prace nad czwartym krążkiem. Album ma na razie roboczy tytuł Mitsubishi Macchiato, a parę piosenek zostało już zaprezentowanych podczas koncertu zespołu. Mimo tak zaawansowanych prac, nie jest jeszcze znana data premiery. Czy ja już Wam prezentowałam mój ulubiony kawałek Vampire Weekend?

Vampire Weekend – White Sky

Dłużej trzeba będzie poczekać na Yeah Yeah Yeahs. Frontmenka zespołu Karen O zapewnia, że grupa zamierza nagrać nowy materiał razem, tylko czeka, aż uderzy ich inspiracja. Artystka zapowiada też premierowy solowy materiał – być może ujrzy światło dzienne na początku przyszłego roku, a towarzyszyć ma mu seria specjalnych koncertów. Korzystając z okazji przypomnę nie tyle mój ulubiony kawałek, co świetny klip zespołu. 

Yeah Yeah Yeahs – Sacrilege

Z innych zapowiedzi – o nowej płycie zagadkowo przebąkiwali moi ulubieńcy z Birds of Tokyo. Już wcześniej zdjęcia ze studia prezentowali The Subways, na razie nie skutkuje to żadnymi konkretami. W drugą stronę idą za to Wolf Alice. Grupa dowodzona przez Ellie Roswell zyskała uznanie fanów i krytyków. Wokalistka zapowiedziała jednak, że po zakończeniu aktualnego tournée, a przed nagraniem kolejnej trzeciej płyty będą chcieli zrobić sobie krótka przerwę. Co będą robić? Having a party! No tak, wtedy już chyba będzie chłodniej. 

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci