Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

I nowe, i stare. Czwartek pełen odkryć.

nouvelleaventure
The Story So Far? Zaraz, zaraz, ja chyba kojarzę tę nazwę. Tak, trzy lata mocno rozczarowałam się ich płytą. Teraz jest zdecydowanie lepiej, choć ostatnio poczyniłam także ciekawsze odkrycia.

Czwartą płytą The Story So Far zajęłam się, nim na dobre przypomniałam sobie kiepskie doświadczenia z ich poprzednim krążkiem. Może to znak, że załogi ze Stanów nie można całkowicie skreślać? Proper Dose to solidna, choć mocno przewidywalna dawka pop punku. Jest pozytywna energia, gitary trzymają tempo, a zespół stara się nas zarazić swoim optymizmem. Najbardziej im się to udało w najciekawszych Out Of It, If I Fall i Need to Know. Nie zabrakło spokojniejszych przerywników – ocierających się o pop Take Me As You Please i Upside Down. Jest lepiej niż ostatnio, wokalista koncentruje się na śpiewaniu, a nie wrzeszczeniu, a cały zespół stara się trzymać poziom. Z tym, że chodzi mi tu o poziom większości pop punkowych kapeli, gdzie poprzeczka zawieszona jest dość nisko, a zabawa znajdź różnicę w przypadku porównania ich twórczości byłaby zadaniem karkołomnym.

The Story So Far - Out Of It

The Story So Far - Upside Down

Znacznie ciekawsze kompozycje przyniósł ostatni czwartek. Kolejny singiel zaprezentowało Muse. Jak tak dalej pójdzie, to do 9 listopada poznamy cała tracklistę premierowego krążka. Tym razem trio ujawniło teledysk do singla Pressure. Teledysk, jak to u Muse pokręcony, a tym razem jest tam totalne pomieszanie z poplątaniem rodem z lat osiemdziesiątych. Są odwołania do Powrotu do Przyszłości, Gremlinów, Ghostbusters... A sam singiel – zupełnie nie musowo-gitarowy. Nie ma co nastawiać się na szalone solówki Matta ani orkiestrową aranżację. Jest dobra kompozycja, w klimacie wcześniej udostępnionego Thought Contagion i pewnie dlatego mi się podoba.

Muse – Pressure

Zła wiadomość jest taka, że dzisiaj Muse uchylili rąbka tajemnicy i zdradzili, gdzie wystąpią podczas przyszłorocznego tournee. Wśród listy miast nie ma na razie żadnego polskiego. Nadzieję daje dopisek: more cities will be announced...

Także w czwartek, zabijając czas w galerii handlowej usłyszałam z głośników romantyczny, staroświecki (w dobrym tego słowa znaczeniu) utwór. Trochę techniki i już wiedziałam, kto go wykonuje. Tak mi się wydawało, bo pod szyldem Different Moon, nie kryje się pani wykonująca utwór Everything, a mężczyzna. Jim Piper z Północnej Karoliny założył projekt pod tym szyldem, aby uhonorować swojego zmarłego przyjaciela, z którym razem tworzył muzykę. W 2015 r. wydał pierwszą EP-kę, kolejne dwie w następnych latach. Aż dziw, że na moim serwisie streamingowym ma zaledwie 10 fanów. Zamierzam zabrać się za jego całe wydawnictwo i być może dołączę do tego zacnego grona. Mam nadzieję, ze przy okazji dojdę, kto śpiewa ten piękny utwór. Dla bardziej niecierpliwych - pozostałe utwory (za free) też są dostępne na stronie artysty

Different Moon – Everything

Zaraz po Different Moon, z głośników popłynął następny liryczny utwór. Już nie tak efektowny, już nie tak wzruszający, ale też wart polecenia. Tym razem aksamitny męski głos – Clark Ford. Piosenka pochodzi z tegorocznego krążka, In My Heart, a sam utwór hula w sieci od ponad roku. 

Clark Ford – Inner Beauty


© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci