Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Profeska, klasa, nuda? Christine and the Queens - Chris

nouvelleaventure
Zgaduję, że ciężko jest wydać drugą płytę, gdy o pierwszej pisano w samych superlatywach Christine and the Queens zdaje się nie czuć presji, a przynajmniej nie słychać jej na pełnym muzycznej lekkości nowym krążku.

Nad debiutem francuskiej artystki rozpływały się brytyjskie media, a album wylądował chyba we wszystkich zestawieniach best of 2016. Wysmakowany, wysokogatunkowy pop z urokiem znad Sekwany mógł robić wrażenie. Nic dziwnego, że jej Chris był jednym z bardziej wyczekiwanym albumów tego roku.

Christine and the Queens – Doesn't Matter 

Héloïse Letissier zapowiadała, że jej nowa płyta będzie bardziej sexy, ale również ze sporą dawką smutku. Faktycznie, utwory są bardzo kobiece i sensualne. Nie brakuje również zapowiadanego smutku, choć w mniejszej ilości niż zapowiadała wokalistka. Może dlatego, że przykrywa go elektronika. Czasem słodka jak cukierek (Comme si, Doesn't Matter), czasem nowocześnie pulsująca i pokręcona (Goya Soda, The Stranger, Damn (What Must a Woman Do), a czasem uderzająca w rytmy funky (Girlfriend, 5 Dollars). Dobrze, że jest bardziej dyskretna w pięknym nostalgicznym, oszczędnym What’s-her-face (tak, tu jest ten zapowiadany smutek) i bardziej zmysłowym Make Some Sense. Nie narzuca się też zbytnio w bliższym klasycznemu popu Feel So Good i The Walker.

Christine and the Queens – Comme si

Tyle z faktów, czas na opinie. I tu będzie trudniej. Na pewno Christine and the Queens nie straciła nic ze swojej świeżości i oryginalności, jaką poznaliśmy na debiucie. Większość kompozycji jest lekka, jakby unosiła się nad ziemią, a ich wykonanie nie nastręczało żadnej trudności. Wokalistka pokazuje inną twarz popu i nie mamy wątpliwości, że to jej prawdziwa twarz. Najbardziej spodobały mi się aksamitne, subtelne, utwory: Comme si, Doesn't Matter, The Walker, What’s-her-face. Christine / Héloïse prezentuje na nich swoje świetne warunki wokalne. Więcej wątpliwości mam odnośnie tym bardziej  funkujących, strzelających beatami numerów, wydaje mi się, że przytłaczają delikatność artystki. Bardzo nie podoba mi się wydana na singlu Girlfriend, kiepsko wypada schematyczny refren 5 Dollars (a szkoda, bo sama piosenka nie jest zła). Nie przekonuje mnie klimat Goya Soda ani zbyt przekombinowany Damm (What Must a Woman Do).The Stranger prowadzi nieszablonowa melodia, a mimo to nie mam ochoty do niej wracać. 

Christine and the Queens – The Stranger

Jestem w zdecydowanej mniejszości, bo, jak zauważyłam, Chris zbiera doskonałe recenzje, nie brakuje ocen 10/10. Ja będę bardziej sceptyczna. Co mi po płycie – nawet ciekawej, świetnie wyprodukowanej – której słuchanie zwyczajnie nie sprawia mi przyjemności. 

Christine and the Queens - The Walker 

P.S. Kto lubi śpiewanie po francusku, pewnie bardziej doceni ten album. Chris zawiera dwa dyski - w tym drugi zawierający wyłącznie piosenki we francuskiej wersji językowej. Szczerze? Dla mnie artystka operuje angielskim z wdziękiem, że nie wystarczy mi jedna wersja. 

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci