Menu

The Music Of My Spheres

Historie, opinie, przemyślenia dotyczące moich fascynacji muzycznych. Alternative rock, indie rock i nie tylko. Po prostu muzyka moich sfer.

Trudno nadążyć. Album tygodnia i premiery.

nouvelleaventure
Po dość intensywnym tygodniu, w weekend próbowałam nadrobić zaległości muzyczne. Było trudno, zwłaszcza, że ciekawe premiery poprzeplatane były równie ciekawymi zapowiedziami.

Na pierwszy ogień poszedł album tygodnia. Gwoli sprawiedliwości, muszę dodać, że to album ubiegłego tygodnia Takie miano otrzymał najnowszy krążek amerykańskiej formacji Thrice. Grupa istnieje już 20 lat i w tym czasie zaliczyła jedynie krótką przerwę od nagrywania. Wydawnictwo, które zostało docenione nosi tytuł Palms i prezentuje mocne, a przy tym ciekawie zróżnicowane brzmienie. 

Thrice - The Dark 

Do zapoznania z całością zaprasza już pierwszy utwór Only Us – grzmiące gitary ożenione z elektroniką w stylu Bring Me The Horizon. Połamane riffy witają nas w The Grey, a złowieszczo wolne tempo w niezłym The Dark. W Just Breathe czeka nas solidny alternatywny rock, a w Everything Belongs – kolejne zaskoczenie, bo to fortepianowa ballada (wieje nudą, to fakt). Lepsze jest już My Soul z rozmarzonym klimatem a'la dawny Coldplay. Po nim następny zwrot o 180 stopni: ziejące mocą A Branch in the River i Hold Up A Light, z wykrzyczanymi pasją refrenem. Dobre, choć bardziej do mnie przemawia Blood on Blood, wybrzdąkane na gitarze akustycznej, wyśpiewane chrypliwym głosem, ma swój klimat, do tego dostaje poweru w końcówce.

Thrice - Only Us 

Niby Thrice to starzy wyjadacze, a pokazali, że wciąż potrafią łamać schematy. Z Palms nie sposób się nudzić – gdy po Everything Belongs miałam chwilę zawiechy, to przy My Soul, aż  wstałam, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie odpalił mi się Coldplay....

Thrice - Hold Up A Light

Thrice - My Soul

Palms poświęciłam trochę czasu, za to w iście ekspresowym tempie przeleciałam przez płytę heavy metalowych weteranów z Uriah Heep. Ci to dopiero mają historię – nagrywają od 1970 r. O ich najnowszym albumie Living the Dream nie mogę napisać, że jest bardzo zróżnicowany, bo zawiechę zaliczyłam dość szybko. Spodoba się pewnie wielbicielom klasycznego heavy metalu, z rozbudowanymi solówkami i klawiszami. Ja najbardziej skupiłam się na pierwszym kawałku, reszta zlała mi się w całość. 

Uriah Heep – Grazed by Heaven

Wydarzeniem ostatniego piątku była dla mnie premiera nowego singla Birds of Tokyo. Od kiedy zachwyciłam się ich ostatnią płytą Brace, bardzo kibicuje Australijczykom, znanym głównie w swojej ojczyźnie. Chyba ostatnie miesiące nie były dla nich najłatwiejsze, bo wokalista Ian Kenny zapowiadając premierowy singiel Unbreakable wspomniał o high and lows i o tym, że nowa  muzyka była jak światło w pokręconym tunelu. Zapowiada, że usłyszymy się już niedługo. Unbreakable jest zaskakująco łagodny jak na zespół, liczę, że nowa muzyka będzie miała jednak tę mroczną nutę co Brace

Birds of Tokyo – Unbreakable 

Jeśli zastanawialiście się, co porabia wokalista grupy HIM, to mogę odpowiedzieć: nie próżnuje. Ville Valo stworzył nowy muzyczny projekt pod szyldem Ville Valo & Agents. Współpracuje w nim z członkami zespołu Agents, którzy z kolei niegdyś współpracowali z fińskim muzykiem Rauli Somerjoki. Zmarły przed laty muzyk i jego twórczość, w tym niewydane dema stały się inspiracją dla połączenia sił. Efektem ma być album zaplanowany na 2019 rok, a od piątku możemy słuchać nagranego po fińsku singla Orpolapsi kiurun. Ciekawe, oryginalne... a i tak będę tęsknić za HIM. 

Ville Valo & Agents - Orpolapsi kiurun

© The Music Of My Spheres
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci